Komisja Europejska nie zgodziła się na zmniejszenie w Polsce strefy objętej ograniczeniami w związku z wykrytymi przypadkami afrykańskiego pomoru świń. Choć rolnicy otwarcie mówią, że wschodnia część Polski stoi już na skraju bankructwa, szans na poprawę sytuacji nie widać. Wczorajsze protesty rolników w Chojnach Młodych pod Łomżą i w okolicach Zambrowa zostały właściwie niezauważone.
Kilkudziesięciu rolników z okolicznych wsi stanęło wczoraj tuż przy drodze krajowej nr 61 w Chojnach Młodych. Jezdni nie blokowali- nie chcieli bowiem utrudniać życia kierowcom, a zwrócić uwagę na problem, który od połowy lutego przybiera coraz większe rozmiary.
Ponad trzydziestu gospodarzy z okolic Zambrowa i Wysokiego Mazowieckiego wyjechało też na krajową ósemkę.
Dwa przypadki afrykańskiego pomoru świń, wykryte w województwie podlaskim sprawiły, że zakłady przetwórstwa mięsnego nie chcą przyjmować wieprzowiny. Tymczasem hodowle od dwóch tygodni pękają w szwach. Blokady na skup żywca obawiają się też producenci wołowiny.
Zgodnie z przepisami, mięso ze strefy buforowej trzeba poddać parzeniu w temperaturze 80 st. C. W zakładach standardowo stosowana jest tymczasem temperatura 70 st. C.
Rolnicy domagali się wczoraj zdjęcia nadwyżki tuczników (to nawet 80 tys. sztuk), odstrzału dzików i uregulowania rynku wieprzowiny. Rolnicy twierdzą, ze cała Polska Wschodnia- tereny typowo rolnicze- stoi na krawędzi bankructwa.
Protest na razie nie przyniósł żadnych efektów. Komisja Europejska nie zgodziła się na zmniejszenie w Polsce strefy buforowej, w tej chwili obejmującej powiaty w woj. podlaskim, mazowieckim i lubelskim. Ministerstwo rolnictwa zabiegało o zawężenie jej tylko do wyznaczonych obszarów naszego województwa.