Jarosław Kaczyński ma być wściekły z powodu przychodzących przed jego dom manifestacji. Gazeta Wyborcza podaje, że firma ochraniająca prezesa potraktowała sprawę bardzo poważnie.
"Wszystko zaczęło się 30 października. Tego dnia opozycja uliczna, przede wszystkim Ogólnopolski Strajk Kobiet, zapowiedziała, że zorganizuje pod domem Kaczyńskiego happening z okazji przypadającej następnego dnia nocy „Dziadów”. Ochraniająca prezesa firma ochroniarska Grom Group potraktowała sprawę bardzo poważnie i połączyła ją z anonimowymi groźbami zamachu, które Kaczyński regularnie dostaje. Prezes miał zostać ubrany w kamizelkę kuloodporną i wywieziony do ośrodka szkoleniowego w Czerwonym Borze k. Łomży." - czytamy dziś w Gazecie Wyborczej.
Dziennikarze próbowali zweryfikować tę informację i wysłali pytania do kierownictwa Grom Group. Odpowiedzi do dziś nie otrzymali.
Dodajmy, że teren po byłym poligonie w Czerwonym Borze od lat wykorzystywany jest jako Ośrodek Szkolenia Poligonowego Grom Group. To właśnie tam organizowane są szkolenia integracyjne i specjalistyczne, obozy, wyjazdy oraz imprezy, takie jak np. morderczy bieg Grom Challenge - Siła i Honor. Nieruchomość położona jest około 12 km od Zambrowa oraz około 15 km od Łomży. Firma GG dzierżawiła ten teren od lat, a kilka miesięcy temu poligon został sprzedany firmie w drodze przetargu.
Z pojawiających się w mediach informacji wynika, że prezes PiS jest wściekły na przychodzące przed jego dom manifestacje
Więcej: Kulisy akcji policji podczas strajku kobiet. Ostrej interwencji domagał się Kaczyński