Posłowie Platformy Obywatelskiej chcą, by straże miejskie i gminne nie mogły stosować własnych fotoradarów i karać kierowców mandatami za przekroczenie prędkości. Tymczasem to właśnie pieniądze z mandatów, zasilające budżet miasta, są jednym z głównych powodów utrzymywania formacji przez samorządy. Czy to oznacza koniec istnienia Straży Miejskiej?
Projekt posłów PO przewiduje odebranie gminom możliwości rejestrowania wykroczeń drogowych. Wszystkimi fotoradarami miałaby zająć się Inspekcja Transportu Drogowego (która z kolei straci możliwość nagrywania kierowców z ukrytych urządzeń, np. videorejestratorów- te uprawnienia zachowa tyko policja).
Autorzy ustawy tłumaczą, że nie chcą, by fotoradary były traktowane przez gminy jak "maszynki do zarabiania pieniędzy" i zapowiadają złożenie projektu w Sejmie w ciągu kilku tygodni.
Tymczasem nie da się ukryć, że aspekt finansowy przeważa w argumentach za utrzymywaniem Straży Miejskiej. W debacie nad zasadnością istnienia formacji, przetaczającej się przez Łomżę w ubiegłym roku, wpływ pieniędzy z mandatów był najczęściej podnoszony przez radnych.
- Wpływy z mandatów nakładanych przez Straż Miejską trafiają do kasy miasta, natomiast z tych nakładanych przez policję do budżetu województwa- argumentowała na jednej z sesji radna Agata Gołaszewska.
Dzięki samym mandatom z fotoradarów, budżet miasta wzbogacił się w ubiegłym roku o blisko 140 tys. złotych (w 2010 roku- o ponad 148 tys. złotych, w 2011- o 38 tys. złotych). Łącznie łomżyńska Straż Miejska nałożyła w minionym roku mandaty na kwotę 230 tys. złotych.
Czy odcięcie dopływu tych pieniędzy do miejskiej kasy sprawi,że dalsze utrzymywanie formacji stanie pod znakiem zapytania? Jeśli posłowie PO przeforsują swój projekt, dyskusja nad istnieniem Straży Miejskiej zapewne rozgorzeje na nowo.