Kilkadziesiąt fragmentów satelity o łącznej masie ok. 250 kilogramów, za dwa dni ma dotrzeć nad wschodnią Polskę. Urząd Miasta ostrzega, że choć prawdopodobieństwo dotarcia fragmentów nad Łomżę jest marginalne, to jednak istnieje.
Szczątki, które spadną nad Polską, pochodzić mają z europejskiego satelity GOCE, który zakończył swoją misję w październiku i ze względu na niską orbitę wkrótce wejdzie w gęstsze warstwy atmosfery i spłonie.
- Oczekiwane jest, że relatywnie duża liczba szczątków dotrze do ziemi. Tego rodzaju proces jest bardzo trudny do szczegółowego modelowania i z tego powodu przewidywania dotyczące miejsca upadku szczątków będą się zmieniać do ostatniej chwili- informuje Łukasz Czech z Urzędu Miasta, powołując się na dane otrzymane z Centrum Badań Kosmicznych PAN.
Cały satelita waży ok. tysiąca kilogramów. Specjaliści szacują, że do ziemi może dolecieć 40- 50 jego fragmentów, o łącznej wadze 250 kilogramów. Rozrzucone zostaną na długości ok. 900 kilometrów, w pasach rozmieszonych wokół całej ziemi.
- Jeden z takich pasów przebiega nad wschodnią granicą Polski. Prawdopodobieństwo, iż szczątku satelity upadną na tym odcinku można szacować jako marginalne, na poziomie 0,15 proc.- uspokaja Czech.
Specjaliści wyliczają dwa możliwe terminy upadku satelity: 10 listopada ok. godz. 13.37 lub 11. listopada ok. godz. 15.00. Daty zostały oszacowane z prawdopodobieństwem co do 25 godzin.