Szpital Wojewódzki w Łomży w ciągu ostatniego roku wygenerował największe dochody spośród wszystkich tego typu placówek podległych Urzędowi Marszałkowskiemu. Mimo tego, długów placówce nie brakuje- łomżyński szpital na minusie ma ponad 776 tys. złotych. Czas na kolejne oszczędności?
Ocena sytuacji finansowej łomżyńskiego szpitala nie należy do prostych. Jeszcze rok temu, we wrześniu 2012 roku, placówka generowała długi na poziomie 2,3 mln złotych. Po objęciu rządów przez nowego dyrektora Krzysztofa Bałatę, dług szpitala spadł znacznie- dziś to "zaledwie" 776 tysięcy złotych.
Choć liczby robią wrażenie, łomżyński szpital jest jedną z zaledwie czterech placówek podległych Urzędowi Marszałkowskiemu, które nadal są na minusie (największy dług ma Białostockie Centrum Onkologii- ponad 8 mln złotych, ponad 2 mln zł- Wojewódzki Szpital Zespolony im. J. Śniadeckiego). Pozostałe placówki wychodzą z trudnej sytuacji ekonomicznej obronną ręką, przynosząc choćby niewielkie dochody.
Jednocześnie analitycy sprawdzający sytuację szpitali zaznaczają, że w ostatnich miesiącach to właśnie łomżyński szpital był tym, który najbardziej zwiększył swoje przychody- o blisko 4 mln złotych.
Co to oznacza dla pacjentów? Niewykluczone, że kolejne "rewolucje".
Do tej pory w ciągu kilku miesięcy, nowy dyrektor wprowadził m.in. innowacyjną politykę zakupową lekarstw- te kupowane są mniejszymi partiami, dzięki czemu faktury do zapłaty są niższe, przetargi organizowane są zaś wspólnie z placówkami w Zambrowie i Kolnie. Zmienione zostało też szpitalne menu- wycofane zostały z niego i tak rzadko jedzone przez pacjentów podwieczorki.
Szpital objęty został planem restrukturyzacji, która zakończyć się ma aż w 2019 roku.