Reklama

AgroUnia w Łomży. "Sąd sądem a sprawiedliwość jest po naszej stronie"

14/12/2021 17:37

Rolnicy z AgroUnii mimo, że nie zostali w całości uniewinnieni, są zadowoleni z dzisiejszego wyroku łomżyńskiego sądu. Odpowiadali za zdarzenie z marca, kiedy zebrali się przed sądem okręgowym i wspierali oskarżonego o pomówienie rolnika z Goniądza.

We wtorek (14.12) przed Sądem Rejonowym w Łomży pojawili się rolnicy z AgroUnii. 4 z 10 obecnych osób przyjechały na ogłoszenie wyroku. 

- Wszystko zaczęło się od “Piątki Kaczyńskiego”. Wtedy, po tych wielkich protestach, robiliśmy akcje pod domami posłów. I u nas na Podlasiu była taka akcja pod domem posła Kazimierza Gwiazdowskiego, który zagłosował przeciwko rolnikom, zagłosował za “Piątką Kaczyńskiego”. Wtedy wyrzucono obornik, gnojowicę, słomę i ja tam kręcąc live,a wspomniałem też o Biebrzańskim Parku Narodowym, w którym, jak powiedziałem wtedy, są ustawiane przetargi, rolnicy z doliny Biebrzy są krzywdzeni i do dzisiaj nic się nie zmieniło. Spółki z Poznania, Krakowa, Rzeszowa dzierżawią tam nadal grunty. Wtedy powiedziałem prawdę i za tę prawdę odbyła się w marcu rozprawa sądowa o pomówienie. Dzisiaj moi koledzy są sądzeni za to, że wtedy mnie wspierali i zebrali się pod sądem okręgowym - tłumaczy w mediach społecznościowych Dariusz Ciochanowski, rolnik z Goniądza, koordynator AgroUnii w Podlaskiem. 

Reklama

Oskarżeni rolnicy odpowiadali m.in. za niestosowanie się do poleceń policji. Podkreślają, że prawa nie złamali. Zachowali odstępy. A zakaz zgromadzeń nie obowiązywał. 

- Wygrana. Sąd sądem a sprawiedliwość jest po naszej stronie. W grupie siła. Dzięki wsparciu kolegów sędzina uległa, oskarżyciel też i wygraliśmy tą sprawę. Myślę, że wszyscy są zadowoleni z tego wyroku i więcej w tym budynku się nie spotkamy - przekazał w mediach społecznościowych jeden z oskarżonych, zaraz po wyjściu z budynku sądu. 

Reklama

Sąd Rejonowy w Łomży częściowo umorzył zarzuty wobec rolników. Uwolnił ich od zarzutu uczestnictwa w nielegalnym zgromadzeniu. Z kolei za niestosowanie się do poleceń policji oskarżeni muszą zapłacić grzywny.

- To małe mandaty, 100 parę złotych. Apelacji składać nie będziemy, bo koszty dojazdu są wyższe. Akurat naszemu prawnikowi zepsuł się samochód. Gdyby był dzisiaj w Łomży, na pewno wszystko byłoby umorzone - komentuje Michał Koszarek z Wrześni Wielkopolskiej, jeden z oskarżonych. 

Reklama


 

Reklama

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo myLomza.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości