Reklama

Kto zawinił na Pileckiego? Łomżyńskie MPK odpowiada na oskarżenia po zdarzeniu z pociągiem i udostępnia swoje nagranie [VIDEO]

W sieci zawrzało po tym, jak PKP Polskie Linie Kolejowe opublikowały nagranie z przejazdu przy ul. Rotmistrza Witolda Pileckiego w Łomży. Widać na nim autobus MPK, który utknął między rogatkami, a pociąg Intercity musiał awaryjnie hamować. Internauci nie zostawili na kierowcy suchej nitki, ale w samym MPK nastroje są zupełnie inne. Pracownicy MPK, z którymi rozmawialiśmy, mówią wprost: to wycinek prawdy, który krzywdzi człowieka wykonującego swoją pracę.

Kiedy 14 czerwca do Łomży po 33 latach przerwy wróciły pociągi, wszyscy liczyli na sukces. Nikt nie przewidział, że tak szybko zacznie się „czarna seria” na przejazdach. Po incydencie z 15 czerwca, który trafił do sieci, atmosfera stała się gęsta. PKP PLK szybko wskazało winnego – kierowcę autobusu, który miał zlekceważyć przepisy.

Tyle że w samym MPK wersja wydarzeń wygląda zupełnie inaczej.

- W dniu 15.06.2026 roku o godzinie 14:26 na przejeździe kolejowym przy ulicy Pileckiego w Łomży. Kierowca autobusu miejskiego o numerach rejestracyjnych BL 38195 przejeżdżał obok sygnalizatora świetlnego na, którym nie był wyświetlany sygnał czerwony. Przed autobusem stworzył się zator drogowy, co nie umożliwiło opuszczenie przejazdu kolejowego. Autobus znalazł się w zasięgu opuszczającego się szlabanu. Kierowca autobusu nie miał możliwości jazdy do przodu ani do tyłu ze względu na znajdujące się inne pojazdy. W momencie oczekiwania na możliwość przejazdu włączyła się sygnalizacja (której już nie widział kierowca) oraz rozpoczęło się opuszczanie rogatek. Nie było to celowe działanie kierowcy tylko zbieg okoliczność, które doprowadziły do tej sytuacji - tłumaczy łomżyński MPK.

Reklama

Na razie w sprawie toczy się postępowanie. PKP złożyło zawiadomienie do policji, choć sam kierowca autobusu mandatu jeszcze nie dostał. W MPK czekają na pełną analizę monitoringu.

- Zapoznaliśmy się z materiałem opublikowanym przez PKP Polskie Linie Kolejowe. Należy jednak podkreślić, że przedstawia on jedynie fragment całego zdarzenia. MPK w Łomży dysponuje pełnym zapisem monitoringu z autobusu. W naszej ocenie analiza zdarzenia wymaga uwzględnienia całego materiału filmowego, a nie wyłącznie jego wybranego fragmentu, który pojawił się w mediach - tłumaczy prezes MPK Łomża Andrzej Modzelewski. - Bezpieczeństwo pasażerów i kierowców oraz uczestników ruchu drogowego jest dla MPK w Łomży sprawą absolutnie priorytetową. Dlatego współpracujemy ze wszystkimi służbami i instytucjami i myślę, że dokładnie wyjaśnimy okoliczności tego zdarzenia. Jednocześnie uważam, że to zdarzenie i podobne sytuacje powinny być okazją do merytorycznej dyskusji o organizacji ruchu i bezpieczeństwa. Ta inwestycja w wielu fragmentach nie została jeszcze dokończona i należy pamiętać również, że kolei w Łomży było ponad 30 lat, więc tutaj jest potrzebna szczególna ostrożność i szczególne informacje zarówno dla kierowców, jak i innych użytkowników ruchu drogowego - dodaje prezes.

Reklama

Tymczasem na przejazdach w Łomży pojawili się policjanci. Służby chcą pilnować porządku, ale prezes MPK liczy na to, że ostatecznie wyciągnięte wnioski pomogą wszystkim jeździć bezpieczniej. Jedno jest pewne: powrót kolei do miasta to lekcja, którą wszyscy w Łomży muszą teraz wspólnie odrobić.

PKP Polskie Linie Kolejowe S.A. informują:

- Nigdy nie wjeżdżaj na przejazd kolejowo-drogowy, jeżeli nie masz możliwości opuszczenia go. Rogatka może zacząć opadać w każdej chwili, a Ty możesz zostać uwięziony na torach, co może prowadzić do tragedii. Upewnij się, że wjeżdżając na przejazd masz przestrzeń do jego natychmiastowego i całkowitego opuszczenia.

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 18/06/2026 14:36
Reklama

Najnowsze rolki



Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości