Dzięki czujności pracowników Szkoły Podstawowej nr 5 w Łomży na terenie placówki nie doszło tragedii. Reanimowany był jeden z rodziców.
W miniony poniedziałek (25.10) pracownicy Szkoły Podstawowej nr 5 w Łomży uratowali życie jednemu z rodziców. Mężczyzna przysiadł na schodkach przed szkołą. Było z nim dziecko. Zaczął dziwnie się zachowywać. Wydawało się, że może być pod wpływem alkoholu. Dlatego rodzicem zainteresował się konserwator na prośbę woźnej.
- Okazało się, że od tego pana nie było czuć alkoholu. Nasz konserwator chodził za tym panem, bo chciał odjechać. W pewnym momencie rodzic zaczął tracić przytomność. Konserwator go złapał, położył koło samochodu i zaczął reanimować - relacjonuje Małgorzata Pietrusewicz, dyrektor Szkoły Podstawowej nr 5 w Łomży.
Reklama
Na zaistniałą sytuację zareagowała także jedna z nauczycielek, która sprowadziła pielęgniarkę i nauczycieli wychowania fizycznego, którzy dołączyli do akcji reanimacyjnej. Na miejscu pojawiły się także dwie karetki pogotowia. Jedną wezwała sekretarka, drugą żona mężczyzny.
Obecnie jest on w szpitalu. W najbliższy czwartek (28.10) medycy spróbują wybudzić go ze śpiączki farmakologicznej.