Dziś minie dziewiąty dzień protestu głodowego, jaki przed budynkiem Sądu Rejonowego w Łomży prowadzi Bogdan Wądołowski. Mężczyzna żąda odwołania sędzi prowadzącej jego sprawę w sądzie rodzinnym lub przynajmniej gwarancji nieskrępowanych spotkań z córką. Protest zaczyna też przybierać kolejne formy.
Przypomnijmy, że 21 czerwca Bogdan Wądołowski rozpoczął protest głodowy, by w ten sposób walczyć o możliwość nieskrępowanego kontaktowania się ze swoją córką. Żąda też odwołania sędzi prowadzącej jego sprawę.
- Nie może być tak, że po rozwodzie rodziców ojciec staje się tylko płatnikiem alimentów bez żadnych praw. Od trzech lat walczę o prawo do nieograniczonego kontaktu z moją dziewięcioletnią córką. Jej matka utrudnia to jak może, a sąd nic z tym nie robi - mówił nam tuż przed tym, jak zamieszkał w przyczepie kampingowej przed budynkiem sądu pan Bogdan i zapowiedział, że na początek ma zamiar głodować i przebywać całą dobę przed sądem do 22 lipca, ale nie wyklucza też przedłużenia protestu i wprowadzania jego kolejnych form.
Okazuje się, że mężczyzna nie tylko biernie głoduje, ale rozpoczyna też kampanię informacyjną. która nie opiera się tylko na przekazie medialnym. Pod koniec ubiegłego tygodnia w Łomży pojawił się billboard informujący o prowadzonym przez Bogdana Wądołowskiego proteście. Mężczyzna rozesłał też list otwarty skierowany do Prezydenta RP, Ministra Sprawiedliwości, Rzecznika Praw Obywatelskich, Rzecznika Praw Dziecka, Biskupa Ziemi Łomżyńskiej, Posłów Ziemi Łomżyńskiej, Prezydenta Miasta Łomża i Mieszkańców Łomży. Jest to też swego rodzaju manifest, pod którym wspierająca Bogdana Wądołowskiego organizacja zbiera podpisy.
Poniżej publikujemy treść listu otwartego.
List otwarty
Szanowni Państwo.Zwracam się do Państwa z prośbą o zainteresowanie się moją sprawą, która również dotyczy milionów dzieci, setek tysięcy ojców, ale również dziadków i innych najbliższych im osób, czyli całych polskich rodzin.
Problem polega na celowym i świadomym niszczeniu więzi rodzicielskich poprzez stosowanie bolszewickiego prawa, importowanego w 1964 roku z Rosji sowieckiej w postaci Kodeksu (anty) rodzinnego. Kodeks ten jest zakamuflowaną wersją sowieckiej inżynierii społecznej, służącej celowemu rozbijaniu więzi rodzinnych i niszczeniu polskich rodzin. Izolacji dzieci od wartości rodzinnych, kulturowych, chrześcijańskich i narodowych. Na tej podstawie system prawny wytworzył zachętę dla całej rzeszy urzędników państwowych,tworzących kolejne procedury którzy to żerują na tragedii polskich rodzin. W drastyczny sposób traktuje się ojców jako rodziców drugiej kategorii, wyznaczając im, jak również dzieciom, godziny uwłaczających widzeń, niejednokrotnie w mniejszej liczbie niż przysługuje to osadzonym w więzieniach.
Rozwinął się wokół tego procederu już cały przemysł tzw.okołorozwodowy. Znamiennym przykładem patologii może być to, że dopiero dzięki działalności coraz liczniej powstających stowarzyszeń ojcowskich zlikwidowano niestety tylko teoretycznie wyrokiem TK z grudnia 2015 roku instytucję RODK uznając ją za niezgodną z Konstytucją. Została ona powołana w 1982 roku ustawą wytworzoną przez huntę wojskową W. Jaruzelskiego celem nękania i zabierania dzieci z rodzin opozycji. Niestety zamiast całkowitej likwidacji zmieniono tylko nazwe na OZSS. Pracujący tam dalej ci sami „specjaliści"nie spełniającydalej wymogów prawnych i merytorycznych, tym samym nie dają rękojmi prawidłowego rozpoznania tak ważnego problemu jak opieka nad dzieckiem. Do dnia dzisiejszego nie uregulowano prawnie zawodu psychologa.
W sądach kupczy się i handluje godzinami widzeń z własnym dzieckiem.Nikt nie ma prawa ingerować,ograniczać i regulować więzi dziecka z rodzicami. Częstym sposobem zamykania ust polskim ojcom jest odbieranie im przez sądy resztek praw rodzicielskich, a nawet nierzadko stosuje się całkowity zakaz styczności z dziećmi. Jednocześnie automatycznie jest to zakaz dla dziecka styczności z rodzicem. Argumentem jest wtedy nie istniejący w prawie slogan „dobro dziecka", któremu to ma podobno służyć wykreślenie z życia jednego rodzica, najczęściej wraz z całą jego rodziną.
Czym zawiniły te dzieci sędziom że tak łatwo zabiera im się z życia rodzica jednym podpisem? Kto dał tym ludziom prawo decydowania o dzieciństwie polskich dzieci? Skandalem jest brak jakiejkolwiek odpowiedzialności ludzi zajmujących się tymi sprawami. Moim zdaniem jest to najokrutniejsza zbrodnia skierowana przeciwko polskim dzieciom, realizowana na podstawie wciąż obowiązującego bolszewickiego prawa.
W związku z powyższym zwracam się do Państwa o pomoc i interwencję w mojej sprawie, wsparcie, rozmowę oraz zainteresowanie tym problemem, jak też zaangażowanie w zmianę patologicznego systemu prawnego. Obecnie z powodu niemożliwości spotykania się z własnym dzieckiem, mimo pełni praw rodzicielskich, prowadzę protest głodowy pod Sądem Rejonowym w Łomży ul. Polowa 1. Ja tylko chcę mieć tylko nieskrępowany kontakt ze swoim dzieckiem.
Według otrzymanej przez naszą redakcję informacji, planowane są jeszcze inne formy trwającego protestu oraz kampanii informacyjnej, w tym ewentualna organizacja ogólnopolskiej konferencji Stowarzyszeń Ojcowskich jak również walczących o Prawa Dzieci.