Zazwyczaj wygląda to tak: najpierw obiecujemy sobie, że w tym roku święta będą wyjątkowo "lekkie"- nie tylko za stołem, bez tradycyjnych, ciężkich potraw. Potem ulegamy naciskom "tradycji" i wpadamy w wir zakupów. Wykończeni, niesiemy do domu ciężkie siaty i przepełnia nas radość człowieka pierwotnego, że lodówka i spiżarnia się zapełni. Jednak w tym roku obietnicy "lekkich" świąt dotrzymamy z pewnością. Zadbali już o to ci, którzy wywindowali ceny na niespotykane poziomy.
Jak wiadomo najwięcej szkód w organiźmie wywołuje biała mąka i biały cukier (no i biała kokaina, ale to nie temat na ten felieton).
To, co od wielu lat nie udawało się dietetykom, rządzącym poszło jak z płatka!
Chleb to wydatek co najmniej 2,5 za bochenek- więc pieczywo ograniczamy! Cukier, wiadomo, tani jest tylko z Niemiec. Ale tam pojawiły się już zakazy sprzedaży hurtowej. Zostaje nam kupować w Polsce. W takim razie spokojna głowa- słodyczami na pewno tym razem się nie przejemy.
Do najtańszych nie należą przetwory mleczne- kilogram sera żółtego kosztuje tyle samo, co kilogram szynki.
W miarę znośne ceny prezentują jeszcze owoce i warzywa. Z konieczności wielu z nas przestawi się więc na kuchnię śródziemnomorską. I chyba o to chodziło- wszak to najzdrowsza dieta świata! Wygląda zatem na to, że nasi "wybrańcy" wreszcie naprawdę zatroszczyli się o zdrowie i poziom życia Polaków. Irlandia jest już coraz bliżej.