Jak bardzo szczodrzy, wielkoduszni, pełni empatii, ale także przy tym skromni są nasi radni dało się zauważyć pod koniec wtorkowej sesji Rady Miejskiej Łomży. Wtedy to bowiem radny Andrzej Modzelewski "przypomniał" koleżankom i kolegom o złożonym podczas kampanii wyborczej przez jego ugrupowanie zobowiązaniu przekazania jednej diety na cele charytatywne.
- Myślę, że ten okres przedświąteczny jest właśnie takim bardzo dobrym okresem do tego typu zobowiązań. Zachęcam też innych radnych. Przypominam, jedna dieta w roku na cele charytatywne - zwrócił uwagę radny Modzelewski.
Zapewne na wystąpienie radnego miała wpływ mowa o zbiórkach charytatywnych ogłoszonych wśród radnych nieco wcześniej na dwa inne cele. Wystąpienie to wywołało kolejne zgłoszenia następnych radnych.
Radna Hanka Gałązka potwierdziła, że taką deklarację wspólnie z innymi, wówczas jeszcze kandydatami, składała i ona już swoją dietę zdążyła przekazać.
- Myślę, że to nie musi być nagłaśniane, ale skoro pan ten temat podjął, to ja już taką dietę przekazałam i myślę, że będzie służyć dobru, ponieważ dla świetlicy socjoterapeutycznej - zwróciła się radna do swojego kolegi z tego samego komitetu wyborczego.
Również radny Witold Chludziński nie omieszkał zabrać głosu w tej sprawie.
- Ja też już taką dietę przekazałem. Nie tylko jedną i raczej chciałbym to zatrzymać dla siebie, we własnym sumieniu - podzielił się swoją opinią radny Chludziński.
Natomiast wiceprzewodnicząca Bogumiła Olbryś przypomniała jeszcze raz o zbieranych wśród radnych datkach na "Szlachetną paczkę" oraz dla Stowarzyszenia "Dlaczego warto". Poinformowała jednocześnie, że na kolejnej sesji, która odbędzie się już za tydzień 17 grudnia wszystko zostanie podsumowane i przekazane do wiadomości radnych.
Na chwilę od tematu odbiegła radna Wanda Mężyńska gratulując prezydentowi Chrzanowskiemu i radnej Mężyńskiej. Na koniec jeszcze zażartowała, mówiąc "oby w tej naszej radzie było, podobnie jak w poprzedniej kadencji, spokojnie, cicho i mile". Napisaliśmy o tym stwierdzeniu jako o żarcie, ponieważ każdy, kto śledził obrady Rady Miejskiej w poprzedniej kadencji, wie jak one zazwyczaj wyglądały. Ani spokojne, ani ciche, ani miłe one zazwyczaj nie bywały. Radnej Mężyńskiej gratulujemy jednak dowcipu, choć oczywiście również chcielibyśmy, by te życzenia się spełniły!
Radny Janusz Mieczkowski szybko jednak wrócił do wiodącego w tym momencie tematu zbiórek pieniężnych.
- Te składki dają wszyscy z najgłębszego serca, jak mniemam i niedobrze by było jak byśmy to upubliczniali, bo można odnieść, że będzie to forma takiej presji publicznej i straci to sens - zwrócił się radny Mieczkowski do radnej Olbryś.
- Dostaliśmy oficjalne pisma i nie możemy robić z tego tajności. Tajnością będzie oczywiście kto i ile z Państwa zadeklarował i na pewno nikt nie będzie zmuszany. Ja tylko grzecznie Państwu przypomniałam i na pewno żaden radny nie zostanie z nazwiska wymieniony czy, ile i dlaczego dał - odpowiedziała Bogumiła Olbryś, która rzeczywiście wcześniej mówiła tylko o podsumowaniu i podaniu do wiadomości łącznej kwoty zebranej wśród radnych.
Mamy nadzieję, że dzielenie się z potrzebującymi nie będzie tylko jednorazową akcją wśród radnych, a stanie się zwyczajem, który będzie zwykłą sprawą, na którą nikt nie zwróci specjalnej uwagi. Takie rzeczy powinny bowiem wypływać z głębi serca i własnej potrzeby pomagania innym, a nie dla poklasku i chyba zajmowanie czasu podczas sesji na tego typu dyskusję nie jest nikomu potrzebne. Do tego, by poinformować opinię publiczną o każdej kolejnej akcji wsparcia, wystarczy krótki komunikat od całej Rady bez wskazywania konkretnych osób.
Oczywiście my nikogo nie chcemy pouczać, a tylko grzecznie sugerujemy, bo nie chcemy powrotu na kolejnej sesji do tematu pouczania, który również wystąpił we wtorek, a potyczki słowne pomiędzy niektórymi z radnych nadawałyby się na oddzielny temat...