W połowie czerwca burmistrz Stawisk Marek Waszkiewicz został uniewinniony z zarzutów prowadzenia samochodu pod wpływem alkoholu. Sąd w Kolnie orzekł wówczas, że dowody jedynie uprawdopodabniają tę wersję, ale nie dają stuprocentowej pewności. Wczoraj Sąd Okręgowy w Łomży rozpatrywał apelację prokuratury.
- Jestem niewinny i proszę o utrzymanie w mocy wyroku sądu pierwszej instancji oświadczył burmistrz Stawisk podczas wczorajszej rozprawy apelacyjnej.
W styczniu burmistrz Stawisk pojechał na stację paliw służbowym samochodem. Kupił tam dwie małe wódki, a wyjeżdżając ze stacji, uszkodził zaparkowany tam samochód właściciela obiektu. To właśnie on, po około dwóch godzinach, powiadomił policję.
Kilka godzin później policjanci zatrzymali burmistrza w jego domu. Przeprowadzili badanie alkotestem. Badanie wykazało, że Marek Waszkiewicz ma we krwi niemal dwa promile alkoholu. Został zabrany na komendę i zatrzymany do wyjaśnienia.
Opinia biegłych, sporządzona w tej sprawie mówiła, że kilka godzin wcześniej, podczas prowadzenia samochodu, burmistrz mógł mieć we krwi ok. 1,5 promila. Na tej podstawie prokurator postawił włodarzowi Stawisk zarzuty.
Sąd Rejonowy w Kolnie wydał jednak w czerwcu wyrok uniewinniający. Sędzia Piotr Rykaczewski uzasadniał wówczas, że zgromadzone dowody uprawdopodabniają wersję prokuratury, ale stuprocentowej pewności na to, że Waszkiewicz prowadził samochód pod wpływem alkoholu, nie dają.
Prokuratura w całości zaskarżyła czerwcowy wyrok. Jej zdaniem sąd pierwszej instancji źle ocenił zgromadzony materiał dowodowy i sprawa powinna zostać zwrócona do ponownego rozpatrzenia.
Odmienne zdanie zaprezentowała adwokat burmistrza. Pani mecenas przypomniała, że wszelkie wątpliwości należy rozstrzygać na korzyść oskarżonego, a według niej brak jest dowodów winy burmistrza.
Sędzia Jan Laszczewski zapowiedział ogłoszenie wyroku na przyszłą środę.