Przed Sądem Rejonowym w Białymstoku zakończył się dziś proces Cezarego R. oskarżonego o bezprawne pozbawienie wolności żony i córki. Do zdarzenia doszło dwa lata temu. Była to głośna medialna sprawa, zakończona zatrzymaniem R. pod Śniadowem.
Do uprowadzenia doszło 7 marca 2019 roku na jednym z białostockich osiedli. Dwaj sprawcy wepchnęli 25-latkę i jej wówczas 3-letnią córkę Amelię do samochodu i odjechali. Kilkaset metrów dalej porzucili ciemnoniebieskiego citroena, którego wypożyczyli z łomżyńskiego komisu i przesiedli się do kolejnego auta.
Jeszcze tego samego dnia po południu został ogłoszony tzw. Child Alert, opublikowany był też wizerunek matki dziecka, a później zdjęcie Cezarego R.
Następnego dnia za Śniadowem doszło do zatrzymania przez funkcjonariuszy CBŚP Cezarego R. Matkę z dzieckiem zabrał z drogi przypadkowy kierowca, który przekazał je w ręce policji.
Prokuratura postawiła Cezaremu R. dwa zarzuty: bezprawnego pozbawienia wolności żony i córki oraz o zamontowanie w samochodzie żony (bez jej wiedzy i zgody) nadajnika GPS, pozwalającego na lokalizację położenia auta.
Sprawa drugiego mężczyzny - pomocnika Łukasza K. zakończyła się bardzo szybko, bo mężczyzna współpracował ze śledczymi i dobrowolnie poddał się karze jednego roku pozbawienia wolności. Sąd wziął pod uwagę jego postawę, dzięki której w ogóle udało się uwolnić Natalię z córką.
Gdy Łukasz K., słuchając wiadomości w radiu, zrozumiał powagę sytuacji, zaczął kłócić się z Cezarym R., szarpać, użył nawet gazu. Wtedy Natalia z dzieckiem zatrzymała inne auto i uciekła.
Przewód sądowy został zamknięty dziś. Strony mają wygłosić stanowiska końcowe 29 czerwca. Niewykluczone, że wtedy też zapadnie wyrok. Oskarżony Cezary R. odpowiada z wolnej stopy i nie bierze udziału w rozprawach; jest w Niemczech. Do zarzutów nie przyznaje się.