Od dzisiejszego poranka kierowcy mogą już jeździć ulicą Przykoszarową. Choć główne prace zostały już zakończone i ulica otwarta dla ruchu, to jednak jeszcze nie koniec wszystkich robót. Pozostała do wykonania cała "kosmetyka", jednak malowanie odbywać się będzie "pod ruchem". Niestety, są też nierozwiązane jeszcze problemy, o którym mowa była na wczorajszej sesji Rady Miejskiej. Hanka Gałązka zwróciła uwagę na oczywiste błędy i niedoróbki widoczne gołym okiem na wyremontowanej ulicy.
- Ulica została otwarta dla ruchu na całej długości dzisiaj rano, ale obowiązuje na niej nadal czasowa organizacja ruchu. W ramach prac związanych z przebudową Przykoszarowej wykonane zostanie jeszcze oznakowanie poziome i część oznakowania pionowego - przekazuje Anna Sobocińska, rzecznik prasowy prezydenta.
Radna Hanka Gałązka zwróciła uwagę na błędy i niedoróbki na wyremontowanej ulicy.
- W jednym miejscu, na środku chodnika stoi hydrant, w innym słup oświetleniowy - wskazywała radna.
Prezydent Mieczysław Czerniawski stwierdził, że ulica nie została jeszcze odebrana od wykonawcy, zatem wszystko jest do poprawienia. Jak poinformował, z ulicą Przykoszarową jest jednak większy problem niż te wskazane przez Hankę Gałązkę. Jak się okazuje, na części jej długości nie można ułożyć chodnika, ponieważ w miejscu gdzie powinien on powstać stoi ogrodzenie jednostki wojskowej. Miasto negocjuje obecnie kwestię przesunięcia tego ogrodzenia.
- Ogrodzenie powstało 30 lat temu i nikt nie miał pojęcia, że znajduje się ono na terenie miejskim. Dopiero w trakcie robót to wyszło. W tej sprawie jednak łomżysńkie dowództwo nie jest decyzyjne i rozmawiamy z Olsztynem - informował prezydent.
Jak się okazuje, dowództwo z Olsztyna chce, by miasto wybudowało zupełnie nowe ogrodzenie na całej długości wojskowej działki od strony ulicy Przykoszarowej, co oznaczałoby koszt w granicach 80-100 tys. zł.
- Na to nie możemy się zgodzić. Jesteśmy gotowi ponieść koszty przesunięcia obecnego ogrodzenia w wysokości około 12 tys. złotych - mówił prezydent.
Rozmowy z wojskiem przeciągają się, przez co modernizacja Przykoszarowej nie może zostać ukończona. W związku z tym, że na ten remont miasto uzyskało dotację unijną, musi on być wykonany zgodnie z projektem i kosztorysem, w których to dokumentach ujęty jest chodnik po stronie jednostki wojskowej. Jak zresztą przyznał prezydent, nielogiczne byłoby pozostawienie inwestycji bez tego chodnika.
- Dopiero mieszkańcy mogliby się pukać w głowę, jeśli chodnik dochodziłby tylko do jednostki i nagle się urywał - przyznał Mieczysław Czerniawski.
Piesi będą musieli zatem jeszcze poczekać na wynik rozmów z wojskiem, ale zmotoryzowani mieszkańcy Łomży już od dziś mogą cieszyć się możliwością korzystania z wyremontowanej ulicy. Wraz z zakończeniem robót i otwarciem ulicy odetchną zapewne również właściciele zlokalizowanych przy niej firm, którzy przez pół roku borykali się z problemem braku dojazdu. Również w tej sprawie interpelowali wczoraj radni prosząc prezydenta o częściowe umorzenie podatków od nieruchomości za okres modernizacji Przykoszarowej.

Hydrant na środku chodnika

Ogrodzenie od strony jednostki wojskowej