Zaginiony 38-latek z gminy Stawiski pojechał do Niemiec, żeby kupić maszyny rolnicze. Polska oraz niemiecka policja szukała go od września ubiegłego roku. Teraz jego auto zostało odkryte w rzece Hunte. Okazuje się jednak, że nie było puste. W środku znajdowały się zwłoki. Nie wiadomo jeszcze czy chodzi o zaginionego.
Pod koniec września 2021 r. zaginął 38-letni mieszkaniec gminy Stawiski. Mężczyzna będąc u rodziny w Niemczech, wsiadł do swojego samochodu i odjechał w nieznanym kierunku - podawała wówczas Komenda Powiatowa Policji w Kolnie.
Teraz okazuje się, że jego samochód znajdował się w rzece Hunte (land Dolna Saksonia). Z kolei w pojeździe niemiecka policja odkryła zwłoki. Na auto trafili policyjni nurkowie, którzy łodzią z sonarem przeczesywali rzekę między miastami Goldenstedt i Barnstorf. Samochód miał tablice rejestracyjne, dlatego szybko udało się ustalić, kto jest jego właścicielem.
Zaplanowana została sekcja zwłok, która ma potwierdzić, czy znalezione ciało to zaginiony 38-latek.
Jak ustalili niemieccy śledczy, mężczyzna przyjechał do ich kraju na krótko, miał kupić maszyny rolnicze.
- Na tym etapie nie możemy podać żadnych informacji o tle sprawy, osobie zaginionej ani o tym, czy chodzi o przestępstwo z użyciem przemocy - podaje policja z Diepholz.
Fot. Polizeiinspektion Diepholz