Chodzi o głośną sprawę sprzed kilku lat. Biegły stwierdził, że lekarka nie popełniła błędu podczas opieki nad pacjentką.
Przypomnijmy: sprawa dotyczy wydarzeń z 2018 roku. W Szpitalu Wojewódzkim w Łomży, w nocy z 4 na 5 grudnia, zmarł wcześniak i jego matka. (Informowaliśmy o tym tutaj: Tragedia w szpitalu. Zmarła kobieta z dzieckiem / Śmierć matki i dziecka. Łomżyński lekarz odpowie przed sądem).
Polskie Radio Białystok przekazało nowe informacje w sprawie. Biegły orzekł, że lekarka nie popełniła błędu podczas opieki nad pacjentką. Stwierdził, że na podstawie objawów lekarze nie mogli wiedzieć, że kobieta ma ostre zakażenie. Pacjentka nie była odpowiednio obserwowana, ale nie był to błąd lekarzy.
- Nie była prowadzona ścisła obserwacja, ale nie traktuje tego w kategorii błędu. Nie ma żadnych sprzeczności. Cała sprawa sprowadza się do tego, że nie podejrzewano w chwili przyjęcia, jak też w początkowym okresie pobytu na oddziale, zakażenia wewnątrzmacicznego. Dzisiaj jesteśmy mądrzejsi, bo wiemy, jaki był finał tego zdarzenia i znamy wyniki sekcji - zaznaczył prof. Marek Spaczyński, cytowany przez Polskie Radio Białystok. - To jest drugi taki przypadek, z którym ja się spotykam podczas mojej 50-letniej kariery zawodowej. Pierwszy przypadek dotyczył naszej położnej z poznańskiego szpitala. Wobec bardzo dynamicznie i podstępnie rozwijającego się zakażenia wewnątrzmacicznego - mimo intensywnej terapii - zmarła. Wstrząs septyczny jest zagadnieniem bardzo złożonym, rozwijającym się dynamicznie i skrycie - mówił profesor.
Z informacji Radia wynika, że oskarżyciele nie zgodzili się z opinią i poprosili sąd o powołanie kolejnego biegłego. Ten ma zakończyć swoją pracę w czasie od dwóch do trzech miesięcy.