Dziś w Mężeninie, w gminie Śniadowo, odsłonięto pomnik Kazimierza Żebrowskiego ps. „Bąk” i jego syna Jerzego ps. „Konar”. To miejsce, gdzie 75 lat temu zakończyli życie, stało się symbolem pamięci o tych, którzy oddali wszystko dla ojczyzny. Dwa dębowe krzyże – jeden większy, drugi mniejszy – symbolizują ojca i syna, których życie dobiegło końca w dramatycznych okolicznościach.
Tragedię tę przez lata przypominały jedynie brzozowe krzyże, których jak mówią nam mieszkańcy Mężenina, nikt nawet nie poświęcił. Dziś, dzięki staraniom Związku Żołnierzy Narodowych Sił Zbrojnych Okręgu Łomża historia ta ożyła na nowo.
W uroczystości wzięła udział Teresa Sosnowska, 92-letnia córka Kazimierza Żebrowskiego. Przyleciała z dalekiej Australii, by uczcić pamięć o swojej rodzinie, która zapłaciła najwyższą cenę za walkę o wolność.
Kazimierz Żebrowski, urodzony w 1901 roku, był żołnierzem niezłomnym, komendantem Narodowego Zjednoczenia Wojskowego, człowiekiem o wybitnych zdolnościach organizacyjnych i ogromnej charyzmie. Jego działalność była inspiracją dla wielu, ale stała się też przyczyną niewyobrażalnych cierpień dla jego bliskich.
W 1940 roku NKWD deportowało żonę Kazimierza wraz z dziećmi – Teresą, jej siostrą i młodszym bratem – w głąb Związku Sowieckiego. Starszy syn Jerzy zdołał uciec z transportu, ukrywając się u sąsiadów. Sam Kazimierz został aresztowany przez Sowietów w 1944 roku, ale udało mu się uciec z łagru i powrócić do walki.
3 grudnia 1949 roku w Mężeninie, podczas obławy UB-KBW, Kazimierz i Jerzy zginęli. W ostatnich chwilach ojciec zastrzelił rannego syna, by oszczędzić mu tortur i śmierci z rąk wroga, a następnie sam odebrał sobie życie. Ciała obu zostały zabrane do Łomży i pochowane w nieznanym miejscu.
Teresa Sosnowska, deportowana jako dziecko na Syberię, przeszła drogę przez kontynenty: od Związku Sowieckiego, przez Afrykę, aż po Australię, gdzie osiedliła się na stałe. Choć widziała ojca i brata po raz ostatni jako ośmiolatka, ich obraz i historia pozostawały żywe w jej pamięci.
Jestem bardzo wdzięczna wszystkim tym, którzy przyłożyli się do upomnienia tego miejsca. Mój tata zawsze przedkładał miłość i wolność ojczyzny ponad wszystko. Tego nas nauczył. Dla całej naszej rodziny Polska zawsze była droga. Staraliśmy się kultywować polski język, harcerstwo i kulturę - powiedziała podczas odsłonięcia pomnika upamiętniającego jej ojca i brata.
Reklama
Dzisiejsze wydarzenie było zwieńczeniem obchodów upamiętniających Żebrowskich. W Łomży odbył się wcześniej wernisaż wystawy prac uczniów Liceum Sztuk Plastycznych oraz premiera filmu „Niezłomni, Niepokonani, Niezapomniani” w reżyserii Ewy Mamińskiej i zdjęciami Krzysztofa Polakowskiego.
Dla mnie ujmująca jest opowieść Teresy Sosnowskiej. Po pierwsze ojca, i brata ostatni raz widziała, jak miała osiem lat. Cała jej podróż od Syberii, przez Afrykę, właściwie kilka kontynentów skończyła się w Australii. Cały czas pamięta tatę - mówiła nam Ewa Mamińska.
Reklama
Dzięki wysiłkom Związku Żołnierzy Narodowych Sił Zbrojnych oraz udostępnieniu miejsca na pomnik przez Państwa Łubów pamięć o ich ofierze została upamiętniona w sposób godny.
Życie mego taty i brata nie poszły na marne. Cieszymy się, że pamięć o nich trwa i obecnie możemy się spotkać w wolnej Polsce - co było ich marzeniem - powiedziała na koniec Teresa Sosnowska.