Reklama

Wizyta w Ratuszu niezakontraktowana?

01/03/2019 22:41

Wiele emocji wzbudziła dzisiejsza wizyta prezesa i trenera BKS "Tiger" Łomża Zbigniewa Maleszewskiego z liczną grupą młodych bokserów w Urzędzie Miejskim w Łomży. Popularny "Malarz" twierdzi, że był umówiony z prezydentem Mariuszem Chrzanowskim, a ten wyjechał służbowo do Warszawy. Sam Prezydent dziwi się zaistniałą sytuacją.

- Gdy dwa tygodnie temu rozmawiałem z panem Maleszewskim, poinformował mnie, że 1 marca z grupą swoich zawodników wybiera się na turniej do Białegostoku i mogą zajechać do urzędu. Uprzedziłem go, że tego dnia mam wyjazd służbowy, gdyż zostałem zaproszony przez Ambasadę Bułgarii w Warszawie. Nie znając wówczas jeszcze planu uroczystości przekazałem mu, żeby kontaktował się z sekretariatem, bo wszystkie moje spotkania umawiane są i potwierdzane przez sekretariat – odpowiada prezydent Mariusz Chrzanowski.

Jak dowiedzieliśmy się w Ratuszu, takiego kontaktu ze strony Zbigniewa Maleszewskiego i jego klubu nie było. Dziś Chrzanowski, po złożeniu kwiatów pod pomnikami Żołnierzy Armii Krajowej Obwodu Łomżyńskiego i Żołnierzy Podziemia Narodowego Ziemi Łomżyńskiej, pojechał służbowo do stolicy.

Reklama

Jak twierdzi prezydent, z prezesem i trenerem "Tigera" spotkał się ostatnio dwa tygodnie temu. Wizyta nie była wcześniej umówiona, ale mimo licznych obowiązków Chrzanowski Zbigniewa Maleszewskiego przyjął w swoim gabinecie.

- Sięgając pamięcią do tamtej rozmowy, to przypominam, że pan Maleszewski tłumaczył się za swoje wypowiedzi w mediach dotyczące kwestii podziału środków konkursowych na sport – mówi Mariusz Chrzanowski. Prezydent dodaje, że Zbigniew Maleszewski mówił wówczas, że w Łomży panuje przekonanie, że boks uprawia mała liczba osób. - Z mojej strony takie sformułowanie nigdy nie padło – dementując jednocześnie słowa, które czytamy w artykule zamieszczonym w lokalnym portalu, że podczas spotkania przedstawiciel łomżyńskiego pięściarstwa miał usłyszeć, "że boks jest mało popularny, i że trenuje mało młodzieży".

Reklama

Zdziwiony dzisiejszymi wypowiedziami o "obciętym dofinansowaniu o połowę" jest łomżyński promotor boksu i członek Łomżyńskiej Rady Sportu Dariusz Wojtkowski.  

- Nie rozumiem jak można w ten sposób to interpretować. Dotacja nie została obcięta, a dana. Rada Sportu jedynie opiniuje kwoty, a nie je przyznaje. A więc od czego można ją było obciąć? – pyta Dariusz Wojtkowski. Według działacza w pozasportowe sprawy wciągani są młodzi adepci boksu.

Sam trener Zbigniew Maleszewski przyznaje, że dzisiejsza wizyta w urzędzie miasta to chęć zademonstrowania prezydentowi popularności tej dyscypliny w naszym mieście.

Reklama

- Przed dzisiejszym wyjazdem do Białegostoku chciałem pokazać prezydentowi liczną grupę moich chłopaków, z którymi jeżdżę na zawody. Dwa tygodnie temu zapowiadałem to prezydentowi. Jeszcze dziś wracam autokarem do Łomży i jutro znowu czeka nas wyjazd z zawodnikami do Białegostoku. Przy takiej ilości zawodników nie stać nas na nocleg w hotelu– mówi nam w rozmowie telefonicznej trener Maleszewski.

- Dziwi mnie to, że zawodnicy "Tigera" muszą wieczorem wracać do Łomży i rano znów jechać do Białegostoku z braku środków na zakwaterowanie, bo przecież otrzymali wsparcie z konkursu – mówi włodarz miasta. Dodaje, że środki miejskie kluby mogą również pozyskiwać nie tylko w konkursie ofert, ale np. z profilaktyki, czyli "kapslowego", nie wspominając już o Urzędzie Marszałkowskim Województwa Podlaskiego czy Ministerstwie Sportu i Turystyki.

Reklama

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo myLomza.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości