Bolek i Lolek, Pomysłowy Dobromir, czy Reksio. Dawne, kultowe bajki - zazwyczaj kojarzone z wycofaną już Wieczorynką - niegdyś codziennie gromadziły zastępy dzieciaków przed telewizorami. Z nadejściem godz. 19 kończyło się podwórkowe zabawy, odstawiało rower i przełączało na program pierwszy. Pokolenie "Wieczorynki" spędzało wtedy dużo mniej czasu przed telewizorem niż obecnie, ale repertuar bajek był nieco ciekawszy. Czy aby na pewno? Najnowsze bajki prezentowane w ramach "Kina młodego widza" w łomżyńskiej Galerii Veneda z pewnością mogą konkurować z tytułami takimi jak "Miś uszatek" czy "Bolek i Lolek". Przekonali się o tym zarówno najmłodsi jak i rodzice.
- Już drugi raz bierzemy udział w programie "Polskie Kino Młodego Widza" - wyjaśnia Joanna Salwa Anucińska z Fundacji Leonardo - organizowanym przez Stowarzyszenie Filmowców Polskich - Wydarzenie ma na celu projekcję wartościowych bajek - zarówno starych, jak i tych nowszych - dodaje społeczniczka.
Organizowany wspólnie z lokalną Fundacją Leonardo sobotni event przyciągnął do Galerii Veneda mnóstwo młodych amatorów filmowych wrażeń. Wspólnie z rodzicami najmłodsi zapoznawali się z bohaterami ciekawych bajek.
Sympatyczny zajączek "Parauszek i przyjaciele" wzbudził zaciekawienie nie tylko wśród młodych widzów. Nowa produkcja łódzkiego Se-ma-foru opowiadająca o grupce najlepszych przyjaciół żyjących w krainie zwanej "Naszym Lasem" zachwyciła także dorosłych, którzy z nostalgią wspominali bohaterów swojego dzieciństwa. Nic dziwnego, bo urocza bajka zachwyca kostiumami i dbałością o indywidualne cechy bohaterów. Ujmuje kolorową, baśniową scenografią, a galeria maleńkich postaci wprowadza widza w świat barwnego teatru lalkowego. Prócz tytułowego zajączka jedną z nich jest sowa Uhu, która wygłasza mądre rady. Dlatego bajka uczy, bawiąc.
Bawią także przygody "Szewca Kopytko i Kaczora Kwaka" - opowiadające o skorym do figli szewczyku, który terminuje u Szymona Dratwy. Nie praca mu jednak, a psikusy w głowie. Obcasy przybija tam, gdzie buty mają nos, a z procy zdarza mu się strzelić tak wysoko, że wybija dwa przednie zęby księżycowi.
Wśród amatorów kina nie zabrakło także początkujących aktorów, którzy zamiast bajki oglądać woleli... w nich wystąpić. Podczas wydarzenia powstawał film z prawdziwego zdarzenia zmontowany podczas warsztatów prowadzonych pod okiem Marcina Skorka - aktora i filmoznawcy. Dzieło powstało na podstawie odgrywanej przez dzieci inscenizacji znanej bajki "Czerwony kapturek".
Liczne atrakcje zapewniło także wspólne budowanie misternych, niebotycznych konstrukcji z ekologicznych, drewnianych klocków. Ciekawą propozycją były także warsztaty tworzenia przedmiotów z surowców wtórnych. Zajęcia pokazały, że by powstało coś ciekawego wystarczy odrobinę się rozejrzeć. Zwykłe - wydawałoby się - przedmioty codziennego użytku ożywały w rękach dzieci. Ciekawy pomysł i trochę eksperymentowania dopełniły resztę.
Wspólnie spędzony sobotni poranek i popołudnie oprócz tego, że były atrakcją dla najmłodszych pokazały wiele uczących zabaw i dostarczyły ciekawych pomysłów na spędzenie wolnego czasu, tym bardziej, że ten spędzony w gronie rodzinnym jest najcenniejszy.