W ciągu prawie 2 lat Komenda Miejska Policji w Łomży odnotowała łącznie 3 zgłoszenia dotyczące kradzieży prądu. Jedno z nich, które wpłynęło w tym roku, nie zostało potwierdzone. Jednocześnie mundurowi zaznaczają, że nie wszystkie sprawy nielegalnego poboru energii elektrycznej są zgłaszane na policję.
W ubiegłym roku łomżyńska policja otrzymała dwa zgłoszenia dotyczące nielegalnego poboru prądu. W ciągu czterech miesięcy, od grudnia 2019 do marca 2020 r., z bezprawnego podłączenia korzystał mężczyzna z Jedwabnego. Spowodował zaburzenia dokonywania pomiaru poboru energii na szkodę PGE. Z kolei od lipca do sierpnia 2020 r. mieszkanka ul. Dmowskiego w Łomży pominęła licznik zużycia energii przypisany do jej mieszkania na szkodę MPGKiM. Jak to możliwe? Otworzyła drzwiczki skrzyni bezpiecznikowej i tam podłączyła przewód przedłużacza do gniazda elektrycznego. Oczywiście bez zgody administratora.
Z kolei w tym roku policja zarejestrowała jedno zgłoszenie dotyczące nielegalnego poboru prądu w Łomży na ul. Żeromskiego. Jednak postępowanie sprawdzające i przeprowadzone czynności nie potwierdziły tego faktu.
- Gdy sprawa zgłaszana jest na policję, bo nie wszystkie są, to postępowanie toczy się tak samo jak w przypadku sprawcy innych kradzieży. Jednak w przypadku kradzieży prądu jest to przestępstwo bez względu na wartość poniesionych strat. Zgłoszenia nielegalnego poboru prądu pochodzą od administratorów budynków lub od PGE - mówi Urszula Brulińska z Komendy Miejskiej Policji w Łomży.
Kradzież prądu, zgodnie z przepisami kodeksu karnego jest przestępstwem za które grozi kara do 5 lat więzienia. Trzeba też uregulować naliczoną przez dostawcę opłatę za nielegalny pobór, której wysokość wynosi od kilku do kilkunastu tysięcy złotych.