Radna Bernadeta Krynicka, podczas trwającego punktu obrad sesji Rady Miejskiej przeznaczonego na zadawanie pytań prezydentowi i składania interpelacji, zaatakowała pośrednio radnego Henryka Piekarskiego. Piekarski odpowiedział bardzo personalnie, co wywołało "małą wojenkę" między radnymi. Prezydent stanął z boku tego sporu.
Krynicka zapytała prezydenta o fakt zatrudnienia w miejskich spółkach dwóch synów i przyszłej synowej Piekarskiego. Wskazała przy tym po nazwiskach wszystkie osoby i ich powiązanie z konkretnymi spółkami. Natychmiast na to pytanie zareagował radny Piekarski, który wyciągnął publicznie prywatne sprawy stosunków rodzinnych radnej Krynickiej. Radna zapowiedziała, że jej prawnik sprawdzi, czy "z wypowiedzią radnego Piekarskiego da się coś zrobić".
Prezydent Czerniawski odciął się od tej dyskusji stwierdzeniem, że nie chce wchodzić między radnych.
- Nie jestem kadrowcem w żadnej ze spółek miejskich. Z pytaniami o zatrudnienie proszę zwrócić się do prezesów tych spółek - zasugerował prezydent.
Bernadeta Krynicka zwróciła się też o podanie efektów zatrudnienia w MOSiR radnego Andrzeja Modzelewskiego. Również Modzelewski zareagował i zaprosił radną do jednostki miejskiej, gdzie uzyska szczegółowe informacje w tej sprawie. Nazwał przy tym radną "wyjątkowo fałszywą osobą", która pięć minut wcześniej udaje jego koleżankę, a po chwili na sesji atakuje go publicznie.