„Pokemony”, „geje”, „ogry” i „debile” - takimi wyzwiskami obrzucał pracowników Straży Pożarnej, ich komendant, gdy ci pomagali mu w budowie domu - donosi portal galor.pl. Rzecz działa się nie tak daleko nas, w Augustowie.
Strażacy na polecenie komendanta oraz jego zastępcy, musieli wozić ich znajomych łodziami służbowymi, pomagać przy przeprowadzce teściowej czy przy budowie domu komendanta. Przełożeni witali się ze strażakami słowami „Hail Hitler”, zamawiali zakupy przez telefon alarmowy i kazali strażakom wozić obiady dla syna. Pracownicy złożyli więc skargę do komendanta wojewódzkiego w Białymstoku. Według skargi, która składa się z 27 punktów, strażacy byli m.in. poniżani, wyzywani i wykorzystywani do celów prywatnych swoich przełożonych. Żądają ich dymisji.
Strażacy przez lata próbowali uniknąć skandalu, informując o sprawie wyłącznie przełożonych komendantów. Jednak dopiero dzisiaj spotkali się z ich zainteresowaniem. Jak tłumaczą, cała sprawa to wstyd dla Straży Pożarnej, miasta i województwa.
W jednym z punktów możemy przeczytać: "Dowożenie obiadów dla pełnoletniego syna Zastępcy Komendanta Powiatowego w trakcie pełnienia służby służbowym samochodem oraz dostarczanie zakupów (pieczarek, soli) przez strażaków samochodami służbowymi, zlecanych na telefon alarmowy 998" (augustów24.pl)
Jak informuje rzecznik prasowy Wojewódzkiej Komendy Straży Pożarnej w Białymstoku: „rzecznik dyscyplinarny złoży wniosek do komisji dyscyplinarnej o odwołanie komendantów i przeniesienie ich na niższe stanowiska”. Janowski poinformował również, że procedura dyscyplinarna potrwa ok. miesiąca.
Komendant oraz jego zastępca zostaną oskarżeni o nadużywanie swoich stanowisk do celów prywatnych.