64 lata temu pomylono je w szpitalu w Łomży. Przeprowadzone niedawno badania DNA wykazały, że Hanna nie jest siostrą Iwony, z którą wychowywała się, jako bliźniaczka. Prawdziwa para rodzeństwa to Iwona i Barbara, które przez pomyłkę rozdzielono, gdy były niemowlętami. Dziś kobiety, bohaterki emitowanego w TVN-ie Superwizjera z ogromnym rozgoryczeniem wracają do przeszłości i zadają sobie pytanie: Co by było, gdyby?
Kobiety całe dzieciństwo w Łomży przeżyły obok siebie.
- Moja biologiczna siostra przychodziła do mamy i do mnie w odwiedziny, a do domu dostała zupełnie inną dziewczynkę. I nikt się nie poznał – opowiada Hanna Chądzyńska, która chyba najbardziej przeżyła ten dramat. W dzieciństwie przez złośliwego sąsiada była nawet nazywana "podrzutkiem", ponieważ fizycznie odstawała do rodziny, z którą przyszło jej żyć.
- Ja czułam, że coś mnie z Barbarą łączy, jakby to była moja bardzo bliska rodzina. Jednak nigdy słowa, że to może być moja siostra nie padły – mówi mieszkająca w Stanach Zjednoczonych Iwona Gienek, biologiczna siostra bliźniaczka Barbary.
Kobiety wspólnie ponad rok temu skierowały sprawę do sądu o zadośćuczynienie. Po roku procesu Sad Okręgowy w Białymstoku oddalił roszczenia zamienionych w dzieciństwie kobiet.
- W przepisach obowiązujących w czasie, kiedy zdarzenie nastąpiło nie było przepisu, który by umożliwiał zasądzenie zadośćuczynienia czy odszkodowania ze skarbu państwa w takiej sytuacji. Poza tym zdarzenie miało miejsce tak dawno, że w świetle każdych przepisów prawa cywilnego musiało dojść do przedawnienia – komentuje sytuację prawną sędzia Joanna Toczydłowska z Sądu Okręgowego w Białymstoku.
Reportaż pt. "Zamienione bliźniaczki" został wyemitowany wczoraj wieczorem w "Superwizjerze" .