W lutym z budynku Prokuratury Rejonowej Białystok-Południe uciekł podejrzany o rozbój 32-letni Maciej D. Badająca tę sprawę Prokuratura Rejonowa w Łomży nie dopatrzyła się niedopełniania obowiązków ani przez panią asesor i obrońcę, którzy byli z mężczyzną w pokoju przesłuchań, ani przez policjantów, którzy w momencie ucieczki mężczyzny znajdowali się za drzwiami - poinformował dziś portal TVN24.pl
Prokuratura Rejonowa w Łomży zajęła się ustaleniem, jak to się stało, że mężczyzna zbiegł z pokoju przesłuchań i czy wynikało to z ewentualnych zaniedbań ze strony funkcjonariuszy publicznych.
- Oprócz podejrzanego, w pokoju przesłuchań była pani asesor Prokuratury Rejonowej Białystok-Południe oraz obrońca z urzędu. Funkcjonariusze policji, tak jak to wynika z procedury, oczekiwali za drzwiami przed pokojem - mówiła dziś dla TVN24 Alicja Gajdamowicz, zastępca szefa Prokuratury Rejonowej w Łomży.
Mężczyzna został przed rozpoczęciem przesłuchania rozkuty.
- To również było zgodne z przepisami, bo nie zachodziły przesłanki do tego, żeby uznać go za osobę niebezpieczną. Jak wynika z relacji funkcjonariuszy, zachowywał się on spokojnie - zaznacza prokurator. - Okno powinno być zamknięte na klucz. Jednak tego dnia akurat nie było. Ani policjanci, ani pani asesor czy obrońca o tym nie wiedzieli. Nie mieli też dostępu do klucza. Prowadzone przez nas śledztwo zostało więc, wobec braku znamion czynu zabronionego, umorzone. Postanowienie jest już prawomocne - podkreśla Alicja Gajdamowicz.
Po zakończeniu przesłuchania, gdy wszyscy zbierali się już do wyjścia, mężczyzna chwycił nagle za klamkę okna, otworzył je i wyskoczył na zewnątrz.
Zbiegły mężczyzna ukrywał się w pustostanie na terenie powiatu monieckiego. Przed Sądem Okręgowym w Białymstoku toczy się już jego proces. Grozi mu od trzech do dwunastu lat pozbawienia wolności. Kolejna rozprawa zaplanowana jest na 4 sierpnia.