Dookoła tylko narzekanie, prawda? Że wzrost cen, że rząd znów nawymyślał, że styczeń ogólnie ciężki. Z drugiej strony coraz silniej słychać głos tych, którzy proszą o nienarzekanie. I pewnie dalibyśmy radę, ale łomżyniak jak zawsze rozdarty. Szczególnie wobec informacji, które drugim obiegiem płyną właśnie z ratusza...
Prezydent Mieczysław Czerniawski miał być dla wielu lekiem na całe zło. Nowe rozwiązania, rozwój przedsiębiorczości, wszystko dla ukochanego miasta. I dobrze, oby jak najwięcej.
Powołana właśnie Społeczna Rada Konsultacyjna, z prof. A. Zawiślakiem na czele, ma szansę stać się naprawdę dobrym pomysłem. Przyda się i ogromna wiedza, i doświadczenie Pana Profesora. Rada ma zaś działać za darmo.
Ale planowane powołanie w poczet doradców prezydenta własnego zięcia? To brzmi trochę niepoważnie, prawda? A takie właśnie informacje dochodzą z ratusza- oczywiście na razie całkowicie nieoficjalnie.
Już na początku kadencji prezydent Czerniawski zapowiedział, że ma zamiar wykorzystać maksymalny limit na doradców. Jednym z ich, oficjalnie, został już były prezydent Jerzy Brzeziński. Teraz okazuje się, że kolejnym doradcą prezydenta ma być Maciej Wałkuski - zięć Mieczysława Czerniawskiego. To on prowadził Czerniawskiemu kampanię pod hasłem "I love Łomża".
Pewnie można patrzeć na to i z tej strony, że doradca to ma być człowiek zaufany. A komu ufać bardziej, niż rodzinie? Ale jednak to jakoś spokoju nie daje łomżyniakom. I nie pozwala nowego roku rozpocząć z pełną wiarą i zaufaniem. A to już jest powód do narzekań...