Wszyscy znamy już historię kilkumiesięcznego Tadzia, który zmaga się z ciężką wadą serca. Dzięki zebranym środkom pieniężnym chłopiec został poddany operacji ratującej życie, która odbyła się w Genewie. Jego pobyt w szwajcarskim szpitalu znacznie jednak się przedłuża ze względu na pooperacyjne komplikacje. Oznacza to, że zebrane pieniądze nie wystarczą na pokrycie wszystkich kosztów, jakie będą musieli pokryć prędzej czy później rodzice chłopca.
Tadzio przeszedł pomyślnie zaplanowaną korektę wady serca na początku grudnia i wszystko byłoby dobrze, gdyby nie komplikacje, które pojawiły się w ostatnim czasie.
„Serce Tadzia przestało bić” - tak brzmiał telefon, który pewnej nocy otrzymali rodzice chłopca. Tadziu był reanimowany, a lekarzom na całe szczęście udało się uratować życie dziecka. Jego stan był jednak naprawdę ciężki. Krew nie docierała do wszystkich narządów. Specjaliści ze szwajcarskiego szpitala podjęli natychmiastową decyzję o przeprowadzeniu ponownego zabiegu chirurgicznego. Tym samym chłopiec przeszedł dwie ciężkie operacje w bardzo krótkim czasie.
Chłopiec ponownie walczył o życie, które w tamtym momencie było mocno zagrożone. Udało mu się przetrwać kolejną trudną noc. Jego mostek pozostawał otwarty w razie potrzeby natychmiastowego podpięcia pompy ECMO, która jest pewnego rodzaju protezą zastępującą pracę serca i płuc.
Praca pompy wiąże się z ogromnym ryzykiem krwotoku wewnętrznego do mózgu, jednak nie udało się uniknąć jej użycia. Stan chłopca zaczął się stabilizować, jednak kilka dni temu lekarze poinformowali wstępnie, że w mózgu Tadzia zaszły tak poważne zmiany, że nigdy nie będzie sam oddychał i przełykał śliny.
Zdarzył się jednak cud. Tadzio mimo wszystko zaczął samodzielnie oddychać. Są też pierwsze oznaki, że przełyka sam ślinę. Nie wiadomo czy widzi, czy słyszy, ale żyje i chcę żyć, a jego wola życia jest przeogromna.
Pozostaje jeszcze jedna kwestia, kwestia pieniędzy. Początkowe plany, które zakładały wyjazd na operację i szybki powrót, niestety się nie powiodły. Pobyt Tadzia w szpitalu się przedłuża, a co za tym idzie, dochodzą dodatkowe koszta, których nikt wcześniej nie uwzględnił. Powstała więc kolejna zbiórka na leczenie Tadzia oraz jego rehabilitację.
Zbiórkę założył polski polityk, socjolog i samorządowiec Łukasz Litewka, który już od jakiegoś czasu jest organizatorem akcji charytatywnych mających na celu pomoc dzieciom z niepełnosprawnościami. W jeden dzień na konto Tadzia z wpłat darczyńców uzbierało się ponad 270 tysięcy złotych, a ta kwota wciąż rośnie.
Każdy, kto ma możliwość wesprzeć rodziców chłopca, którzy prędzej czy późnej będą musieli pokryć ogromny rachunek mogą to zrobić poprzez dokonanie wpłaty na zbiórkę - LINK DO ZBIÓRKI.