Naszego czytelnika zainteresował los łodzi wioślarskich stojących w Porcie Łomża. Są to trzy tzw. osady. Z łódek nie mogą korzystać wszyscy, trzeba wcześniej przejść odpowiednie przeszkolenie. Takie szkolenie jest możliwe do zorganizowania.
- Nie wiem ile osób do chwili obecnej zadało sobie pytanie - w jakim celu zostały zakupione i jak są wykorzystywane łodzie-osady wioślarskie. Sztuka pływania tym specjalistycznym sprzętem to nie to samo, co pływanie w kajaku i nie jest to sprzęt dla osób przypadkowo wybierających odpoczynek nad wodą. Sekcji wioślarskiej nie mamy w Łomży od ok. 20 lat - napisała oburzona czytelniczka.
- Łódki w tej chwili rzadko pływają. Dlatego, że jest sprawa załogi, którą trzeba przygotować, a druga sprawa to odpowiednie miejsce do zwodowania jej - odpowiada Ryszard Nawrocki, kapitan Portu Łomża.
Łódkę wioślarską woduje się bokiem, a w tej chwili jest problem z dojściem do wody. Architekt projektujący port nie popisał się wiedzą. Stopnie mają 60 cm, co znacząco utrudnia poruszanie się z łodzią. Port zabiega o ustawienie 30 cm platform, które zmniejszyły by tę odległość. Brakuje również pomostu, który ułatwiłby wodowanie.
Prowadzone są działania, która mają przywrócić wioślarstwo w Łomży. W tym celu zawiązało się Stowarzyszenie Reaktywacji Łomżyńskiego Towarzystwa Wioślarskiego, żeby na bazie tych łódek coś rozpocząć.
Dodatkowo Port Łomża nawiązał kontakt z Politechniką Gdańską, która mogłaby organizować obozy wioślarskie dla swoich studentów. Być może już w przyszłym roku uda się coś zorganizować.