Wróble ćwierkają, że podobno jednak nie... Ale po kolei. Zacznijmy od tego, że w tym tygodniu czwartkowy felieton przesunął się na piątek. Mniejsza o powody, pewnie wobec ogólnego zamieszania i tak nikt nie miał do tego głowy! Ślub prezydenta Łomży, przeprowadzki gabinetów w Urzędzie Miasta, kolejna niedoszła sesja Rady Powiatu... Zawrót głowy!
A właśnie, sesja. Tym razem przewodniczący Rady zwołał ją na środę, 19 stycznia. Znów ma odbyć się posiedzenie nadzwyczajne - wygaszające mandaty dwóch radnych, a chwilę później sesja zwyczajna, z wyborem starosty i wicestarosty włącznie.Na początku jednak radni będą musieli przyjąć protokoły z I, II, III, IV i V sesji - o ktorych, nota bene, nie można powiedzieć, żeby się odbyły. Radni już drugi raz posiedzieli bez swoich kolegów z PiS, nic nie uchwalili- bo i tak nie miałoby to mocy, i wrócili do domów. Czyżby w takim razie ta sesja miała coś zmienić?
Otóż podobno tak. Nieoficjalne informacje mówią o tym, że radni PiS z pewnością nie pozwolą sobie na zorganizowanie kolejnych woborów (a takie musiałyby zostać rozpisane, jeśli zarząd powiatu nie zostanie wybrany do 24. lutego). Ja się nie dziwię. Przecież społeczeństwo nie byłoby chyba tak naiwne, by drugi raz głosować na tych, którym się pracować już na samym początku nie chciało. Do rządzenia to i owszem, do pracy niekoniecznie... A przecież dieta radnego trochę zasila domowy budżet. Więc może lepiej się dogadać?
Wróble ćwierkają, że radni też taki pomysł mają. Podobnież trwają "prace" nad zawiązaniem koalicji z jednym z ugrupowań "samorządowych".
Poczekamy jeszcze kilka dni i wszystko stanie się jasne. Bo noworoczny zawrót głowy nie może trwać w końcu przez cały rok!