Reklama

Strażnicy nie ujawnili czy posłowi wolno więcej? [FOTO]

02/03/2016 08:17

Czy strażnicy miejscy w Łomży stosują różne miary do różnych osób? Takie wrażenie odnieśliśmy wczoraj, kiedy zauważyliśmy reakcję, a właściwie brak reakcji funkcjonariuszy tej formacji podczas uroczystości pod pomnikiem Pamięci Bohaterów Walk o Wolność i Niepodległość Polski w latach 1939-1956 na ewidentne wykroczenie. Poseł parkuje gdzie chce, a strażnicy nie interweniowali bo "nie mieli takiej potrzeby".

W uroczystym składaniu kwiatów pod pomnikiem wziął wczoraj udział m.in. poseł Lech Antoni Kołakowski. Jak widać na opublikowanych przez nas zdjęciach, poseł pozwolił sobie zaparkować swoją skodę na pasie zieleni obok Teatru Lalki i Aktora, czym popełnił wykroczenie. Na jednym ze zdjęć widać też wyraźnie stojących zaledwie kilka metrów od nieprawidłowo zaparkowanej skody dwóch strażników miejskich.

- Na miejscu było dwóch strażników. Mieli asystować przy uroczystościach związanych ze świętem narodowym. Nie ujawnili żadnego wykroczenia będąc tam na miejscu i nie interweniowali. Nie mieli takiej potrzeby - mówi komendant Straży Miejskiej w Łomży Bogdan Rutkowski.

Reklama

Według komendanta, strażnicy będąc na miejscu uroczystości nie mogli "robić dwóch rzeczy na raz" czyli składać kwiaty i ujawniać wykroczenie z czym moglibyśmy się zgodzić gdyby nie to, że na zdjęciu widać wyraźnie, że obaj nie biorą w tym momencie udziału w uroczystości tylko stoją poza jej obrębem, kilka metrów od nieprawidłowo zaparkowanej skody.

Wielu łomżyńskich kierowców ma swoje doświadczenia z panami ze Straży Miejskiej, którzy bez skrupułów nakładają mandaty za parkowanie na trawniku, nie biorąc pod uwagę, że miejsc parkingowych jest zwyczajnie za mało i często kierowca, ktory wieczorem wraca do domu zwyczajnie nie ma wyboru, bo wszystkie miejsca na parkingu są zajęte.

Reklama

W tym czasie na parkingu obok budynku Filharmonii były wolne miejsca. Mimo to poseł tak się śpieszył, że zaparkował na pasie zieleni. Strażnicy jednak "nie ujawnili wykroczenia" pomimo, że stali kilka metrów od poselskiej skody. W dodatku nie stali nawet tyłem, a mimo to niczego nie zauważyli. Czyżby mieli kłopoty ze wzrokiem?

Z jednej strony trudno mieć pretensje do strażników, którzy karzą kierowców nieprawidłowo parkujących swoje pojazdy. Takie są m.in. ich zadania. Z drugiej jednak zadziwia nagły brak spostrzegawczości, gdy w grę wchodzi auto znanego polityka z rządzącej partii i prominentnego obywatela Łomży. Oczywiście zawsze można powiedzieć, że się czegoś nie widziało. Kto udowodni, że było inaczej?

Reklama

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo myLomza.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości