To truizm. Jest zima to musi być zimno - powtarzają wszyscy, od mieszkańców szlifujących całymi dniami chodniki w mieście po dyrektora Miejskiego Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej. Jest zima i na ulicach, parkingach i chodnikach musi leżeć śnieg. Przyzwyczaj się do tego, łomżyniaku, bo lepiej za szybko nie będzie.
- Za co my te podatki płacimy, człowiek chodnikiem przejść nie może, żeby nie narazić się na połamanie nóg- narzeka pani Zosia ze spożywczego.
Narzekanie na góry śniegu słychać zresztą wszędzie. Niestety, z narzekaniem w parze idzie nasza wyuczona bezradność.
- Pani Zosiu, to może tak odśnieżyć, poprosić sąsiada obok, żeby zrobił to samo, wreszcie- zadzwonić do zarządcy osiedla i zapytać o dodatkowy pług? - proponuję.
- Aaaa tam. Nic to nie da, Co im zrobisz? - ripostuje i rozkłada ręce.
Przyzwyczailiśmy się, drodzy Państwo, do traktowania nas jak obywateli drugiej kategorii. Niestety, ciężko nam walczyć o swoje, o to, żeby żyło się łatwiej i przyjemniej. Czekamy, że ktoś za nas wykona najczarniejszą robotę.
A osoby, od których poprawa sytuacji zależy, mogą tylko zacierać ręce. Łatwo jest rządzić ludźmi, którzy niczego się nie domagają. Łatwo nie wywiązywać się z obietnic. Łatwo na wszelkie pytania odpowiadać banalnym "jest zima, więc jest i śnieg".
A może na progu "nowego", kiedy czekamy na zaprzysiężenie nowego prezydenta, postawimy przed nim wreszcie konkretne zadana do spełnienia? I razem dopilnujemy, by nie stały się tylko obietnicami bez pokrycia? Wtedy, za kolejne cztery lata, naprawdę będziemy czuć, że udział w wyborach to nasz obowiązek. W końcu rządziliśmy wspólnie...